<<< Powrót do strony głównej
27 kwiecień 2008III Etap - komentarze
Michał Partyka – baryton, Polska
G. Verdi – aria Markiza Pozy z IV aktu opery „Don Carlos”
St. Moniuszko – aria Janusza z I aktu opery „Halka”
Kiedy rozpoczął śpiewanie –już z orkiestrą– pomyślałem sobie, że kogoś takiego chciałbym słuchać w operze – mocne górne dźwięki, mocny głos w ogóle. Głos z podstawą, z niezłym oparciem a do tego jasny i słoneczny. Tworzył postać – co też szalenie istotne. Markiz Poza to poważna propozycja obok której nie można przejść obojętnie. W arii Janusza miła konstatacja, że można mieć głos barytonowy i różnicować wykonanie, dostosowując do charakterystyki postaci. Kulturalne wielce śpiewanie.
G. Bizet – aria Escamilia z II aktu opery „Carmen” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Niby wszystko było wyraźnie i wyraziście ale w jego grze scenicznej - kompletna bezradność. Chodził po scenie, dwukrotnie bodaj drapiąc się po nosie, czekając na swoje wejście… Pojawiły się tu –niespodziewanie– ograniczenia dynamiczne jego mocnego dość głosu, jeśli porównać z występem południowym. A może to „aktorstwo” odjęło mu siły ?
Adam Sobierajski – tenor, Polska
Wł. Żeleński – aria Janka z opery „Janek”
G. Verdi – aria Księcia z IV aktu opery „Rigoletto”
Gdyby miał większy głos…Nie zdarza się często skupienie w sobie tylu cech istotnych dla wyrazowej charakterystyki tenorowego głosu, np. ciepło, dobry smak… Nie ma mocy ten głos ale ma wielką kulturę. Kameralny to tenor, o szlachetnej słodyczy. Zaśpiewał wszystko co miał do zaśpiewania, łącznie z całkiem dobrze brzmiącymi wysokimi dźwiękami.
G. Puccini – aria Rudolfa z I aktu opery „Cyganeria” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Ładnie, intensywnie wyrazowo ale z ograniczeniami, głównie – aktorskimi. Elementem gry scenicznej zdawała się być wyłącznie postawa „na baczność”. Czuło się skupienie uwagi na śpiewaniu – co doskonale rozumiem, bo dzięki temu, wiele udało mu się zrealizować wokalnie. Coś za coś. Tutaj taki był wybór.
Monika Świostek – sopran, Polska
P. Czajkowski – aria Lizy z III aktu opery „Dama Pikowa”
G. Puccini – aria Manon z opery „Manon Lescaut”
Zrazu zdała się brzmieć trochę agresywnie ale może to przez zbitkę „wielkości” głosów.
Tu prawdziwie operowy głos choć w arii Lizy – nie zachwyciła. Zdaje się, że poszła w stronę masy, dynamiki, a przy tym szeroko dość wibrując. Sporo niepewnych momentów, czasem zawodziła i technika. Za to jaka rekompensata w arii Manon ! To dla niej rola, tu przekonuje w każdym momencie. Tu pokazuje na co ją stać, jak potrafi zawojować i zawładnąć nami. Jaka szlachetna w kolorach była masa głosu, aż ciarki wędrowały po plecach…Przecież o to chodzi w sztuce, a nie tylko o perfekcję – przeto mniej udana aria Lizy nie ma tu moim zdaniem żadnego znaczenia. Ona ma w sobie to, co w sztuce ceni się najbardziej – daje przeżycie, porusza, fascynuje. Takiej interpretacji nikt nie może zlekceważyć.
St. Moniuszko – aria Halki z IV aktu opery „Halka” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Wciąż się zastanawiam czy był to właściwy wybór na finał…Wątpliwości miała też chyba sama śpiewaczka schodząc ze sceny ze sporym grymasem niezadowolenia… Nie dziwię się – zbyt wiele ważnych elementów nie wyszło należycie, nie udały się najtrudniejsze dźwięki, zabrakło pewności w jej wokalno – aktorskich poczynaniach choć postać stworzyła prawdziwą. Tego nie można zakwestionować.
Bartosz Urbanowicz – bas, baryton, Polska
G. Puccini – aria Collina z opery „Cyganeria”
St. Moniuszko – aria Stolnika „O mościwi mi panowie” z opery „Halka”
Pisałem już o tym pewnie – u niego śpiew jest czymś tak naturalnym, że aż ujmuje…Tym razem tylko aria Stolnika przypadła mi do gustu, bez wątpliwości bliższa jego naturze. W każdym teatrze operowym w Polsce będzie ozdobą w tej roli. Mocny, naturalnie brzmiący głos, świetne wysokie dźwięki. Bardzo dobry i efektowny finał występu !
G. Rossini – aria Don Basilia z opery „Cyrulik sewilski” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Postać ciekawa i wiarygodna. Sporo wymaganego tu talentu komicznego, bardzo dobre śpiewanie. Solista wywarł duże wrażenie, udowadniając, że i w tej roli może być ulubieńcem publiczności.
Beata Witkowska – Glik – sopran, Polska
G. Bizet – aria Leili z opery „Poławiacze pereł”
St. Moniuszko – dumka Zuzi z opery „Verbum nobile”
I w tym etapie był ogrom wdzięku, tak charakterystycznego dla niej uroku. Dobrze przygotowany, niełatwy program. Rozbudowana, poważna aria Leili – bardzo dobrze dobrana, uwypuklająca jej wrażliwość, liryczność i szczerość. Dumka Zuzi pokazała zaś najszczególniej jej muzykalność. Dobre były wysokie dźwięki choć głos –o lirycznym kolorycie– nie jest w sumie duży.
G. Verdi – aria Gildy z II aktu opery „Rigoletto” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Trudniejsza chyba –niż inne– do zagrania aria w tych konkursowych warunkach (może jeszcze Violetta…) Sporo uroku, trochę nerwowości (nierówne śpiewanie np. z fletami), poza tym dużo wykonawczej skuteczności, z potężnymi oklaskami miłośników opery.
Elena Xanthoudakis – sopran, Australia
K. Szymanowski – Pieśń Roksany z opery „Król Roger”
G. Bizet – aria Leili z II aktu opery „Poławiacze pereł”
Zaczęła od Roksany, od razu, jakby z marszu, bez zbędnej celebracji – tak też ją wykonała. Czym tu ujęła mnie najbardziej ? Uwodzącymi melizmatami. To niełatwe do osiągnięcia. Głos piękny, ogromnie naturalny w swojej piękności. Śmiem uważać, że ona jedyna idzie w swoich bardzo dojrzałych wykonaniach w stronę interpretacji porywających. Ona każe nam zapamiętać swoje, także pełne kobiecości – kreacje. Aria Leili – idealna dla niej. Przez cały czas trzymała nas w napięciu. Ma w swoim głosie bardzo charakterystyczne drżenie, które –bywa tak– dodaje tylko wykonawczego nerwu, nie wywołując cienia irytacji oraz technicznych czy oddechowych wątpliwości. Poza tym ma coś wyjątkowo aksamitnego w „tonacji” głosu. Bogata kadencja tej wielkiej arii, znakomicie spełniona.
W.A. Mozart – aria Paminy z II aktu opery ”Czarodziejski flet” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Interpretację tę już poznaliśmy w II etapie – teraz doszły elementy gry aktorskiej. Skromne ale zauważone. Już tylko samo wejście i zejście ze sceny zostały dobrze „odegrane”, do tego doszedł piękny kostium, bajkowy wręcz wygląd solistki, która już na przywitanie dostała żywe dowody podziwu. Reszta, wiadoma: piękny głos, dojrzała narracja – bardzo tu delikatna i poruszająca.
Jarosław Bodakowski – baryton, Polska
St. Moniuszko – recytatyw i aria Janusza z opery „Halka”
G. Bizet – aria Tonia (prolog) z opery „Pajace”
Bardzo dobry występ. Prezentacje wiarygodne, przekonujące. Głos sprawny, świeżo brzmiący. Nie ma dla niego zadań niemożliwych do wykonania. Rejestry głosowe naturalnie wyrównane, bardzo żywy, ruchliwy na scenie. Posiadł sporą umiejętność utrzymywania emocjonalnego napięcia. Słuchamy go i podziwiamy, także za niezwykłą kondycję i wytrzymałość. Zdaje się, że bez względu na czas trwania występu…
W.A. Mozart – aria Papagena z II aktu opery ”Czarodziejski flet” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Kwiecista bardzo postać…Szalenie przy tym naturalna, kipiąca wdziękiem i humorem. Finałowe „objęcie” popiersie patrona Konkursu (zamiast drzewa) było –a jakże– elementem gry scenicznej. Natomiast do niczego nie pasowały założone na nogi ptasznika z czasów bajecznych – najprawdziwsze góralskie kierpce…
Jarosław Kitala – baryton, Polska
R. Wagner – aria Wolframa z III aktu opery „Tannhauser”
St. Moniuszko – aria Miecznika z II aktu opery „Straszny dwór”
Z radością zauważyłem jeszcze szerszą niż dotąd paletę wyrazowego oddziaływania, zwłaszcza w pięknie zaśpiewanej arii Wolframa. Była lekkość a nawet słodycz jego okazałego przecież głosu, były też miękkość i powab. Także w arii Miecznika sporo odcieni i różnorodności, która nadto pokazała nam gatunkową jedność wykorzystywanych rejestrów głosu. Z wielkim smakiem ale i z godnością wplótł w to wykonanie narodowy patos. Brawa były wielkie. Jak najbardziej zasłużone.
P. Czajkowski – aria Oniegina z opery „Eugeniusz Oniegin” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Świetna kostiumowa prezencja, znakomity śpiew – szeroki, prowadzony długimi płaszczyznami, bardzo czytelnie, także językowo, i ciekawie muzycznie. W jego śpiewie wiele jest emocji – to bardzo ważne dla słuchających.
Aleksandra Kubas – sopran, Polska
G. Verdi – aria Gildy z I aktu opery „Rigoletto”
K. Szymanowski – pieśń Roksany z opery „Król Roger”
Kiedy słuchałem jej finałowego występu zastanawiałem się czy śpiewaczka jest w stanie nas czymkolwiek wzruszyć ? Czy może obdarować nas jakimś znaczącym przeżyciem ? Choćby najprecyzyjniejsze wyśpiewanie wszystkich figur i koloratur to jeszcze nie wszystko. Pieśń Roksany wykonana w zasadzie bez zarzutu ale o jakieś głębsze wrażenia było i w finale bardzo trudno…
G. Verdi – aria Violetty z opery „Traviata” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Brakowało mi szerokości frazy, brakowało i muzyki. Odnosiłem wrażenie jakby wszystko było pokawałkowane. Było kilka drobnych przyśpieszeń solistki co dawało też parę niezgodności pomiędzy nią a orkiestrą. Bardzo brakowało wszystkim „zakulisowego” tenora. Na poprzednim Konkursie ktoś o tym pomyślał – w tym roku nikt. W końcu mógł też któryś z instrumentów podjąć temat…Mocno zastanawiałem się nad głośnym zawołaniem „czy jest na sali…tenor ?” Z drugiej strony, gdyby był – na pewno by nie wytrzymał, skoro nawet mnie kusiło…
Stanislav Kuflyuk – baryton, Ukraina
St. Moniuszko – aria Janusza z I aktu opery „Halka”
G. Verdi – aria Don Carlosa z opery „Ernani”
Szeroki śpiew, ładne frazowanie. Ciekawy kolor głosu choć bez szlachetnych odcieni. Technikę śpiewania opanował na tyle, że i dla niego nie ma rzeczy nie do wykonania. Podoba się też od strony tworzenia wykonywanych postaci – tak było w obu ariach. Nie ukrywam jednak, że nie należę do szczególnych wielbicieli jego talentu. Najbardziej przeszkadzała mi w jego śpiewie wciąż wisząca ewentualność „pęknięcia” głosu. Był tak napięty, wręcz tenorowo, że w każdej chwili, w górnym rejestrze, mógł zaniemóc– co się w końcu stało.
G. Rossini – aria Figara z opery „Cyrulik sewilski” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Figaro wesoły i prawdziwy. Bardzo dobry głosowo, wokalnie i muzycznie. Wykonany wielce efektownie. Wykonawstwo na równym i wysokim poziomie.
Eun Hee Lee – sopran, Korea Południowa
K. Szymanowski – pieśń Roksany z opery „Król Roger”
R. Wagner – aria Elżbiety z opery „Tannhauser”
Wierna swoim kozaczkom do końca…Głos niebywale urokliwy. Bardzo ciekawa Roksana choć nie bez usterek. Ogromna niespodzianka w drugiej arii: pokazała w niej tyle nieznanych nam dotąd cech wykonawczych, dając przy tym tyle energii, imponując wielkim temperamentem… To była Elżbieta wyrazista, silna, bardzo przekonująca. Jaka elastyczność głosu, przejść tak gadko z Roksany na eksplodującą Elżbietę… Jaki mocny i szeroki głos ! Jakie wagnerowskie góry ! To było dla mnie odkrycie. Nie spodziewałem takiej u niej specjalności…
G. Verdi – aria Violetty z opery „Traviata” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Postać jak z bajki – piękna kobieta, w pięknej sukni – tylko problemy wiecznie aktualne… Wreszcie Traviata z prawdziwego zdarzenia. Wreszcie wszystkie koloratury brzmią pełnym głosem, wykonywane są z blaskiem i z wirtuozowskim impetem. Ta partia, w tym wykonaniu, ma szlif i wykończenie. Głos jest dobrze podparty, znakomite są legata. W samym finale temperament i ów wykonawczy impet poniósł ją bardzo daleko, nikt nie wie dokąd…Może dlatego, że i tu zabrakło Alfreda ?
Lina Liu – sopran, Chiny
K. Szymanowski – pieśń Roksany z opery „Król Roger”
G. Puccini – aria Toski z II aktu opery „Tosca”
Roksanę zaśpiewała o wiele ciekawiej od Koreanki, z większą refleksją a i fantazją. W pieśni tej –jak to sobie zaznaczyłem w notatkach– artystka czuła się wyśmienicie. Śpiewała tak, jakby to muzyka Szymanowskiego była jej największym żywiołem. Poważną przeszkodą okazał się natomiast dla niej język polski. Z polskich w końcu słów zrozumiałem tylko dwa: „Króla Rogera”. Nic więcej…Słynna zaś aria Toski –„Vissi d’arte” – chyba tylko „dzięki” primadonnie assoluta– nie wstrząsnęła nami bo od Marii Callas nie wstrząsa raczej w innych wykonaniach. Mogła natomiast zachwycić –najbardziej– samym zakończeniem tej arii . Jest w jej głosie coś magicznego, a górne dźwięki to jedna z jej wokalnych specjalności.
W. A. Mozart – aria Donny Anny z opery „Don Giovanni” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Niewiele było tej gry… Jak zawsze jej śpiew był bardzo dobry, z całą gamą odcieni, strona wokalna nie pozostawiała żadnych wątpliwości ale wyrazowo nie znalazłem już wielu powodów do zachwytów.
Liudas Mikalauskas – bas, Litwa
G. Verdi – aria Króla Filipa z opery „Don Carlos”
St. Moniuszko – aria Stolnika z opery „Halka”
Świadomy sceny i jej wagi. Wykorzystuje ją nawet wtedy, kiedy nie wymaga tego regulamin. Doskonale wie, kiedy może sobie pospacerować, a kiedy nie. Nic go nie krępuje, przy tym jest bardzo skupiony i wzruszający w verdiowskiej opowieści. Nie przeszkodziło mu to aż dwa razy wejść za wcześnie, a do tego –nieszczęśliwie– w tym samym miejscu, skutkiem czego zrobiło się nagle nieco nerwowo. Aria Moniuszki zaśpiewana i odegrana została z właściwym charakterem. Na pewno obie pozycje były poważnymi propozycjami wokalno – aktorskimi ale do tego Litwin zdążył już nas przyzwyczaić.
G. Rossini – aria Don Basilia z opery „Cyrulik sewilski” (wykonanie arii w kostiumie operowym z grą sceniczną )
Jeszcze jedna, już ostatnia jego kreacja wokalno – aktorska. Zdecydowanie najlepsza spośród wszystkich zaprezentowanych w II części III etapu. Również nieistotne dla mnie były mniej lub więcej drobne nierówności pomiędzy nim a orkiestrą (wyraźnie wyprzedzał) bo zdecydowanie najwięcej miał do dyspozycji środków wokalno – wyrazowych a jego Don Basilio –jestem tego pewien– przejdzie do historii Konkursu im. Adama Didura (bądź co bądź basa), jako wzór tworzenia autentycznej i wielkiej postaci scenicznej –mimo, że stoi za nią niemal wyłącznie dowcip, uśmiech i ironia. A może właśnie dlatego? To był prawdziwy szach i mat wobec jego konkursowych konkurentów !
–––––––––––––––––––
Od autora…
Ogromnie dziękuję Państwu za poświęcenie uwagi. Jak zawsze i wszędzie, tak i tu, w Bytomiu, były to dla mnie bardzo ważne spotkania. Świadom wielkiej odpowiedzialności za każde słowo – starałem się je ważyć, ile tylko mogłem. Bardzo gratuluję tym, którzy doszli do finału a pozostałym życzę aby na następnych konkursach –wyciągając wnioski z nie zawsze udanych występów, z czym jednak mieliśmy do czynienia– zaczęli zdobywać nagrody i wyróżnienia a przede wszystkim serca melomanów. To jest najważniejsze !
Adam Rozlach
komentator muzyczny
Programu 1 Polskiego Radia S.A. w Warszawie